case blog

Twój nowy blog

33

53 komentarzy

Urodziny nr 33.
Wieczór z blondynką w Mleczarni.
Pijemy na przemian whiskey i wino, Blondi przynosi tort czekoladowy. Nie mówię jej, że nie lubię słodyczy…
Zapala świeczkę i składa życzenia… Jest jakoś miło i słodko.
Ma na sobie obcisłą czarną sukienkę z kwadratowym dekoldem. Bez ramion.

po północy siada na stole.
- jakie masz życzenie? – pyta.
- zdejmij bieliznę
Ona śmieje się głośno. Mało gości i mało kelnerek.
- Chodź ze mną - mówi.
Prowadzi mnie do damskiej toalety. Ma czerwone usta i minę ladacznicy. Albo dziwki.
Tyłkiem opiera się o umywalkę, podciąga do góry sukienkę. Nosi pończochy, ale to wiedziałem już wcześniej, jak trzymałem jej tyłek w rękach.
- teraz zdejmij.
Zsuwam je, a ona uwalnia swoje nogi w szpilkach.
Zastanawiam się co zrobić z tymi majtkami. Czarne korenki…Chowam do kieszeni dżinsów.
Nadal jesteśmy w damskiej toalecie, a ona jest bez bielizny.
Odwracam ją przodem do lustra. Wypina tyłek, jakby wiedziała co chce zrobić.
Podnoszę sukienkę, ma już mokrą cipę. Wkładam w nią palce. Kolejno. Jęczy i trzyma się ściany.
Stukot drzwi, kroki.
Puszczam sukienkę, wchodzi kobieta, nie znam jej, Blondi nadal oparta o ścianę … myje ręce, wychodzę.

Przy stoliku siada mi na kolanach.
Zostawia mi mokrą plamę na spodniach.
Wychodzimy. Jesteśmy oboje napaleni i zbyt pijani…

 

Impreza w dobrym klubie. Urodziny przyjaciółki Brunetki. Więcej kobiet niż mężczyzn.
Młode, roznegliżowane i wstawione.
Ja tylko wstawiony. Po 1 w nocy trzeźwieje obejmując młodą brunetke z okrągłym tyłkiem.
Nie  tą brunetkę co zwykle.
Tyle o niej wiem: ma ładny tyłek i tatuaż na kostce. Opowiada mi o tatuażu.
Dopada mnie Brunetka. Robi się nieprzyjemnie. Wychodzimy.
Razem z nami jej koleżanki. Sąd kapturowy.

- Dlaczego ją przytulałeś??? – krzyk Brunetki.
- Myślałem, ze to twoja koleżanka, chciałem być miły… – można być jednocześnie i głupim i pijanym. Ja byłem.
- Miły??, Kurwa, Miły? Dla barowej lafiryndy?? !! – poważnie to powiedziała. /Barowa Lafirynda/. Nie dziwka, tylko –
Barowa Lafirynda.
Ale przecież ją znały. Była na tych urodzinach, ktoś ją zaprosił. Próbuje się tłumaczyć. Że niby właśnie się żegnałem.
- Mówiłem jej – do widzenia-…. – o 1 w nocy niby.

Potem taksówka. Mieszkanie. Pytam rano, kim jest ta lafirynda?
Nie dostaje odpowiedzi.
A przeciez ktoś ją zaprosił. Do dziś się zastanawiam. ..

W knajpie dla Ruskich.

- wino i owoce, ale szybko
- a koknretnie?
- konkretnie to wódka i ogórek

przeczytane.

skarbiec

13 komentarzy

Parapetówka w nowym biurze. Zanim zamontują kamery. Mieszane towarzystwo, alkohol i taniec na biurkach.
Młoda kobieta, która miesiac temu zostawiła mnie na schodach.
- chodzisz – mówi do mnie.
- nie masz wyrzutów sumienia?
- nie mam.
- oprowadź mnie
– jestem po kilku drinkach. Nadal trzeźwy.
Prowadzi mnie do skarbca. Ciemno. Zamykam drzwi od środka. 10 metrów stąd Brunetka tańczy na stole.
Prawą ręką łapię ją za kark. W lewej mam szkło. Jęczy.
- Na kolana – mówię. Nie wiem czy tego chce czy żartuje. Czekam aż zaprotestuje….
W sumie to co mam zrobić? albo ją zerżnąć albo wyjść?
Nie protestuje.
Klęczy i rozpina mi rozporek. Po chwili wkłada sobie mojego penisa w usta.
Skarbiec jest wyciszony- prawie nie słychać muzyki. Mnie też nie słychać na zewnątrz.
- Lubisz smak spermy? – pytam, bo nagle chce wiedzieć.
Przez chwilę zastanawiam się jak wyjdę z ciemnego pomieszczenia z białą plamą na ciemnych dżinsach?
Kiedy już zapominam o wszystkim Ona połyka nasienie i wyciera go sobie na buzi do sucha.

Jest zbyt ciemno bym zobaczył jej twarz.  Jest podniecona.
- tam jest Twoja kobieta, tak? – pyta.
Wyjmuje jej cycki z bluzki i wkładam sobie kolejno do ust. Są duże. Jęczy…
Po chwili kończę..  Pauza.
Wychodzimy. 
Po chwili całuje Brunetkę w usta. 
Impreza trwa.

 

w górach

20 komentarzy

Hotel w górach. Sobota. Zwykłe ble-ble. Dajemy Ci nagrode.  I wódkę.
Biorę bo dają. Poza tym jest sauna.
3 w nocy. 3 piętro. Nie wiem co tu robię… trzeźwieje.
Siedzę na skórzanej kanapie obok puszystej małolaty. Ma jakieś 23 lata, okrągłą buzię i jeszcze bardziej okrągłe cycki. Ma też paskudny naszyjnik. Dociera do mnie, że namawiam ją na mały oral w hotelowym holu. Młoda się wacha. Ja w sumie też. Ma na imię Carmen i jest miła. A ja jestem naprawdę wstawiony.
Trzymam ją już za kark. Przeszkadza mi ten naszyjnik. Jakieś grube drewniane kulki. Ludyczne takie.
Kroki i śmiech na schodach. Szefowa i P.  Chyba nie powiniem tu być.
Łapię ją teraz za rękę i mówię: biegniemy.

Schody. Młoda biegnie dalej, a ja padam, leżę i staram się nie wyć z bólu. Jednak wyję. Fajnie być twardzielem jak się ma całe kolana. Łękotka, zaczepy, wiązadła – tego się dowiaduje już później, na trzeźwo. Na razie leże pod schodami, na trzecim piętrze.
Znajduje mnie Szefowa i P.  
- szpital, P., szpital i pogotowie.
P nie jest zbyt trzeźwy. Wiem bo z nim piłem.
- to nie jest Leśna Góra, jesteśmy w górach - mówi P.
- nie wstanę
- zaniosę cię.

Szefowa jest spokojna. Szefowa gdzieś dzwoni.
- nie mają pogotowia w pobliżu, mają izbę wytrzeźwień.
Nadaję się. Do rana w pokoju. Leżę i kończę whisky. Wszystko, żeby stracić świadomość.

Rano. Jestem już w aucie. Podchodzi Carmen. Całuje mnie w usta. 
- wracaj szybko do zdrowia. 

Samolot. Warszawa, potem Mrągowo. Pijany. Nad ranem drugiego dnia ochroniarze odnoszą mnie do pokoju. Gubię okulary, ale ciągle mam zegarek. Dziwne. Powrót.
Odbiera mnie młoda kobieta z ciemnymi włosami i tatuażem na karku. Mam godzinę do samolotu. Jestem jeszcze pijany, albo nie do końca trzeźwy. Każe jej się zatrzymać na piętrowym parkingu. Powinienem być czuły, to nasze pierwsze spotkanie. Odsuwam fotel do tyłu i wkładam jej ręke między uda. Nie chce nic mówić, nadal wyczuwam w ustach whisky, i każdy oddech mi o tym przypomina.

Nosi spódnicę  z wysokimi rozporkami. Zrywam z niej majtki. Jęczy.  Są ładne, koronkowe i łatwo się poddały. Jakby specjalnie na takie okazje. Łapię ją za kark i przybliżam do swojego rozporka. Jest łapczywa. Połyka go w całości, dławi się nim. Połyka spermę. Jakby się domyślała, że poplamione białymi plamami spodnie wzbudzą ciekwość przy odprawie. Kiedy kończy mój penis nie ma kropli spermy, a wilgotny jest tylko od jej śliny.
Żegnam się.
- jesteś mi winien majtki - woła do mnie kiedy wychodzę.

Wchodzę na lotnisko. Zniecierpliwiona blondi pyta co robiłem. Ona jechała taksówką.

set

32 komentarzy

Pauzuję. Podobno są w życiu rzeczy ważniejsze niż seks z kolejnymi panienkami. Tak sie mówi.
Czytam, pije i zajmuje się cyckami Brunetki.
Potem Kraków, Rzym ale nie Maxico City. Tam nie ma Brunetki więc nie ma i mnie.

Może gdzieś w blogoświecie pojawił się taki drugi ja, tylko młodszy protagonista… ja go nie znam. Ale mógłbym mu udzielać rad z racji starszeństwa: tą rżnij, a tej nie…
Wiedza zobowiązuje.

Ojciec Brunetki pyta mnie o panienki..
Staruszek ciągle nie ma dość.
- nie wiem, nie znam, jestem narzeczonym Twojej córki.

Młoda blondi nadal lubi jak trzymam ją za kark. Pyta gdzie się tego nauczyłem.
- chodzi o władze, lubisz wiedzieć że do kogoś należysz… i o fizyczną przyjemność…

Trener nadal ze mną gra. Brunetka obiecała mu, że czasami z nim porozmawiam.

jack daniels

35 komentarzy

Weekend w hotelu na wschodzie kraju. Hotelowy bar, hotelowy pokój. Ludzie, których znam i z którymi wypada się napić. Firmowe przyjęcia do 5 nad ranem.

Blondi w samolocie zbyt duż o mówi. Daje jej gazete. Nie milknie. Mówię jej, że nigdy nie mieszkałem z blondynką. Myśli.

Potem blondi jest miła, wieczorem dopija moje drinki i chce się przytulać. Ma duże cycki, dobre biodra i twarz grzecznego aniołka. Wygląda tak jakby nigdy nie obciągała.
Potem tańczymy, lądujemy na werandzie, gdzie nikogo nie ma. Gryze jej usta i wkładam rękę pod bluzkę. Nie jestem delikatny- nie chce mi się.
Wracamy zanim zdejmę z niej dżinsy – ochroniarz jest zbyt ciekawski.
Potem jest zbyt dużo whisky- kolejne kolejki z firmowymi znajomymi.

Od kumpla biorę kartę do jego pokju, potem biorę blondi. Całujemy się na jego podłodze. Pamiętam jeszcze scenę przed lustrem… przy łóżku. I jak wyglądała jej bielizna.

O 5 nad ranem budzę się sam. Tak chyba jest lepiej – nie jestem w formie.
Śniadanie z kumplami, którzy wyglądają tak samo źle jak ja.
Od tyłu podchodzi młoda kobieta.
- kochany, a przyniosłeś dla mnie musli?
Nie wiem kto jest bardziej zaskoczony: ja czy ludzie przy hotelowym stoliku.
Spokojnie wstaje i idę po musli dla blondi. Widzę jak siada obok mnie. Przynoszę musli.
-sweet, nie takie. Nie wiesz jakie musli lubię? i nie z mlekiem, ale z jogurtem, sweet- mówi to swoim słodkim, głosikiem, z twarzą aniołka, którego nikt nie pozwoli skrzywdzić. Jak na noc z której pamiętam tylko urywki- cena
trochę za wysoka.
Wymieniam musli i przynoszę jogurt. Nadal jestem miły. Nigdy nie mieszkałem z blondynką. I raczej nie zamieszkam – za dużo problemów z muslii.

Potem powrót. Lotnisko. Blondi, która zasypia mi na ramieniu. Jest cicho.
Ma słodki zapach. Podnieca mnie, ale za mało pamiętam. Nie pytam ile pamięta ona. Chyba nie chcę wiedzieć…

Mam własnego trenera. Od tenisa. Jest młody, szczupły i chyba nieźle gra.
Mówi mi, że mam dobrą koordynację. Ja nic nie mowię.
Wieczorem trener dzwoni do brunetki. Żali się: że mu nie ufam i z nim nie rozmawiam.
- pogadaj z nim czasami - mówi Brunetka. – On jest miły, stara się, okaż mu trochę życzliwości.-
- Przecież z nim gram !?

Schudłem.
Nie byłem karany. Pomidory się skończyły- bo jesień.
Nie mam kochanki. Moze też jesień…

noce…

128 komentarzy

Kładę ją na stole. W gorsecie. Ma duże piersi, uwalniam je. Teraz celują w górę sutkami, są młode.
Stól jest brązowy, z tych masywnych, kupiony przed tygodniem. Kiedy go wybierałem wiedziałem do czego bedzie służył.
Wiąże jej ręce w nadgarstkach i mocuje za głową.
Na szyi ma mój pasek – wiem, że właśnie to ją kręci…
Potem nie jestem zbyt delikatny. Na sutkach zostawiam jej czerwone ślady. Bije kutasem po jej twarzy. Właściwie robię wszystko zeby ją upokorzyć. Robie z nią wszystko czego Ona pragnie…
Na koniec ją rżnę i każe połykać spermę.
Podnieca mnie ta pięknie zbudowana suka z dużymi piersiami.

Kiedy wychodzi w nocy na tyłku ma ślady moich dłoni.
Zasypiam po orgaźmie, ale ona żyje w nocy. Nocny gatunek człowieka. Albo suki. Chce rozmawiać…Nie jestem zbyt bystry o 3 nad ranem…


  • RSS